Paralaksa tła

Stanisław Ignacy Witkiewicz – nienasycenie w czystej formie

29 marca 2016

Lifestyle

Wielkie osobistości

Autor: Agnieszka Woch, Histmag.org, CC BY-SA 3.0

Fotografie: Domena publiczna, internet

Stanisław Ignacy Witkiewicz – malarz, pisarz i filozof – zapisał się w historii nie tylko jako genialny twórca, lecz także nietuzinkowa postać.

Eksperymentalne wychowanie, służba w prestiżowej jednostce rosyjskiej armii, ekstrawagancja i śmierć w obawie przed radziecką rewolucją to tylko epizody z jego życia, które obrosło legendą.

Witkacy z Ojcem


Gdy 17 września 1939 roku usłyszał o wejściu Rosjan do Polski, nie zastanawiał się długo – wiedział, że jedynym rozwiązaniem pozostawała dla niego śmierć. Przerażała go wizja nadciągającej rewolucji, której początków był kiedyś świadkiem – rewolucji, mającej zniszczyć dotychczasowy porządek i zmienić społeczeństwo w masę szarego tłumu. Wcześniej próbował uciec na Wschód przed nacierającymi na kraj Niemcami, jednak armia radziecka pokrzyżowała jego plany.

Stanisław Ignacy Witkiewicz podciął sobie żyły we wsi Jeziory na Polesiu. To wydarzenie dopełniło legendy o jego niesamowitych losach. Znany jako ekscentryk, nieprzewidywalny artysta, kobieciarz i narkoman, był bohaterem zbiorowej wyobraźni. Samobójstwo poprzedzone katastroficznymi przepowiedniami z kart jego powieści i dramatów stworzyło mit, którym żyjemy do dziś.

Zanim jednak doszło do tych tragicznych wydarzeń, Witkacy zdążył stworzyć dziesiątki unikalnych dla polskiej kultury dzieł literackich i malarskich. Niedoceniony za życia pisarz, malarz, a przede wszystkim filozof po swej śmierci został uznany za jednego z najwybitniejszych polskich artystów. Jego twórczość znalazła też posłuch za granicą – ze szczególnym zainteresowaniem zaczęła spotykać się w latach 70. i 80. UNESCO ogłosił nawet rok 1985 rokiem Witkacego. Z polskich twórców za granicą to właśnie on cieszy się największym uznaniem – jego sztuki są najczęściej wystawiane na światowych scenach.

Stanisław Ignacy Witkiewicz Autoportret, Muzeum Śląskie w Katowicach

Genialne dziecko – od Stasia do Witkacego

Stanisław Ignacy Witkiewicz przyszedł na świat 24 lutego 1885 roku w Warszawie. Od początku obracał się w towarzystwie wybitnych jednostek, co niewątpliwie wpłynęło zarówno na jego osobowość, jak i późniejszą twórczość. Zmysł artystyczny odziedziczył po rodzicach – Stanisławie Witkiewiczu, słynnym pisarzu, malarzu i architekcie znanym z wprowadzenia zakopiańskiego stylu budownictwa, i Marii z Pietrzkiewiczów, nauczycielce muzyki. Jego matką chrzestną została natomiast słynna aktorka Helena Modrzejewska. Z jej powodu małego Stanisława ochrzczono dwukrotnie – w momencie jego narodzin artystka przebywała poza krajem, do którego mogła wrócić dopiero po sześciu latach. Z oficjalnymi chrzcinami czekano więc aż do 27 stycznia 1891 roku. U boku Modrzejewskiej stanął wtedy Jan Krzeptowski-Sabała – góral, bliski przyjaciel Witkiewiczów. Być może po chrzestnej Witkacy przejął zamiłowanie do formy dialogowej, zaś po chrzestnym – do opowieści – Sabała był gawędziarzem i muzykiem góralskim.

Dorastanie w domu Witkiewiczów nie należało do przeciętnych – rodzice pokładający w synu wielkie nadzieje zdecydowali się na eksperymentalną ścieżkę wychowawczą. Nie wysłali go do szkół, ponieważ według nich ograniczały one swobodę myślenia u dzieci, pozbawiały je krytycyzmu, a nawet przerabiały w biernych dorosłych o wąskich horyzontach.

Witkiewiczowie starali się pielęgnować naturalne zdolności małego Witkacego, dlatego uczyli go w domu. Staś mógł wybierać interesujące go zagadnienia i rozwijać się w tym, do czego czuł powołanie. Do pracy z nim zatrudniano najwybitniejszych specjalistów w swoich dziedzinach. Dziecko dostawało wszystko, czego potrzebowało – miało własne laboratorium chemiczne, od małego tworzyło sztuki teatralne (w wieku 8 lat przyszły artysta napisał swój pierwszy dramat – „Karaluchy”), a także malowało obrazy.

U progu dorosłości

Stanisław u progu dojrzałości postanowił jednak wyłamać się z tego edukacyjnego eksperymentu. Mimo sprzeciwów ojca po zdaniu matury podjął studia w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Co prawda szkoły nie ukończył, jednak zdobył wiele doświadczeń kluczowych dla jego przyszłych dokonań. Wyjechał do Paryża, gdzie mógł skonfrontować się z najważniejszymi nurtami sztuki europejskiej, a także związał się z dziesięć lat starszą aktorką Ireną Solską. Burzliwy romans odcisnął swoje piętno nie tylko na Witkacym, lecz także na jego sztuce – pierwsza powieść, „622 upadki Bunga, czyli Demoniczna kobieta”, w dużej mierze opierała się na autobiograficznych wątkach z tego okresu.

Solska nie była jedyną kobietą w jego życiu. Stanisław myślał nawet o małżeństwie z hrabianką Ewą Tyszkiewiczówną i córką żydowskiego adwokata Anną Oderfeldówną. Z jego planów jednak nic nie wyszło – rodzice pierwszej wybranki, pochodzącej z arystokratycznej rodziny, nie zgodzili się na mezalians z artystą, zaś pomysł drugiego ślubu nie spotkał się z aprobatą samego Stanisława Witkiewicza. Ojciec Witkacego argumentował w ten sposób: Pomyśl, co zrobisz, jak Ci się wysypie pół tuzina Żydków, Twoich dzieci? Czy potrafisz nie obrazić ich matki, czy potrafisz przezwyciężyć swój wstręt, czy znajdziesz dosyć powagi i umiejętności życia, żeby ich ochronić od tych przykrości i poniżeń, jakimi jest dotąd przepojona atmosfera stosunków polsko-żydowskich?

Dopiero związek z Jadwigą Janczewską nie napotkał żadnego sprzeciwu. Para zaręczyła się 17 stycznia 1913 roku. Piękna malarka nie mogła jednak odnaleźć się w środowisku zakopiańskiej cyganerii artystycznej. Po jednej z kłótni z narzeczonym wsiadła do dorożki, która zawiozła ją do Doliny Kościeliskiej. Pod Skałą Pisaną rozsypała przywiezione ze sobą kwiaty i strzeliła sobie prosto w serce. Stało się to 21 lutego 1914 roku – trzy dni przed dwudziestymi dziewiątymi urodzinami Witkacego.

 

Nigdy nie rozwikłano zagadki tej tragicznej śmierci. Niektóre wersje głoszą, że zakochała się w przyjacielu Witkacego, Karolu Szymanowskim, według innych miała nawet być z nim w ciąży. Wybrała samobójstwo, ponieważ nie chciała skłócić bliskich sobie osób. Inna interpretacja tego czynu mówi o kłótni narzeczonych. Witkiewicz po jednej z awantur miał wyruszyć w góry i przez kilka dni nie dawać znaku życia. Jadwiga nie mogła opanować myśli o jego śmierci – przekonana, że zginął, postanowiła się zabić. Władysław Kiejstut Matlakowski, syn przyjaciela Witkacego, tak wspominał te wydarzenia:

W tym czasie przebywał również w Zakopanem Karol Szymanowski, z którym Witkiewicz utrzymywał bliskie stosunki. Młody kompozytor (…) był człowiekiem czarującym, nic więc dziwnego, że podobał się również narzeczonej Witkiewicza. Na tym tle dochodziło między nimi do poważnych nieporozumień. Kiedyś, po gwałtownej scenie, Witkiewicz poszedł w góry i nie wracał przez kilka dni. Gdy jego nieobecność się przedłużała, Janczewska pojechała do Kościelisk i tam zastrzeliła się pod skałą Pisaną, położywszy przy sobie kwiaty, które przywiozła.

Na decyzji mogła także przeważyć zazdrość o Irenę Solską, która miała wysłać telegram wzywający Witkacego do Krakowa. Artysta mimo ostrzeżeń Jadwigi wybrał ponoć spotkanie z dawną miłością, z czym jego narzeczona nie potrafiła się pogodzić. Kolejnej przyczyny jej śmierci dopatrywano się w niemożności odnalezienia się w towarzystwie bohemy, której ekstrawagancji nie mogła zrozumieć.

Stanisław Ignacy Witkiewicz, Portret wielokrotny, 1917, Muzeum Sztuki w Łodzi

Zapewne nie dowiemy się, jak było naprawdę. Jadwiga nie chciała jednak obarczać nikogo odpowiedzialnością za swoją decyzję, co wyraźnie zaznaczyła w pozostawionym liście pożegnalnym. Mimo to po jej śmierci Stanisław stał się obiektem krytyki i ataków. Sam poczuwał się do winy, co wpędzało go w depresję i rozpacz. Widać to po słowach skierowanych do Bronisława Malinowskiego:

Chęć śmierci nie opuszcza mnie ani na chwilę. Wyrzuty straszne gnębią mnie i żadnego wyjścia absolutnie nie widzę. Znoszenie tej męki jest nad moje siły i jedna śmierć może to rozwiązać. Skąd wziąć siłę na przeżycie tego i pozostanie z Matką, nie wiem. (…) Będę miał do Ciebie prośbę i myślę, że właśnie jako mój przyjaciel prawdziwy nie odmówisz mi tego. Chcę mieć cyjanek potasu dlatego, żeby w każdej chwili być panem swego życia. Gdybym kończył, to nie chcę się strzelać, bo to niepewne i można chybić i być odratowanym. Gdybym to zrobił, to z rozmysłem i na pewno, i już wrócić bym nie chciał za żadną cenę.

Malinowski znalazł jednak rozwiązanie – zaproponował Witkacemu wspólną podróż do Nowej Gwinei.

Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy) Pocałunek mongolskiego księcia w lodowej pustyni, 1915-1918, Muzeum Narodowe w Warszawie


Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy), Fałsz kobiety (Portret Marii), 1927, pastel, papier, Muzeum Narodowe w Warszawie

Tropikalny lek?

Przyjaciele wyruszyli w drogę 11 czerwca. Początkowo przeprawiali się przez Cejlon do Australii. Radykalna zmiana otoczenia napawała nadzieją na poprawę nastroju, okazało się to jednak złudne – depresja Witkiewicza się powiększała, tropikalna pogoda źle wpływała na jego nastrój. Wszystko zmieniło się wraz z wiadomościami, które 3 sierpnia dotarły do nich z Europy – wybuchła wojna! Stanisław nie wahał się długo – mimo sympatii ojca, który był zwolennikiem Piłsudskiego, podjął decyzję o podjęciu walki po stronie Rosji. Wdał się przez to w kłótnię z przyjacielem, będącym poddanym Austro-Węgier, ale zdania nie zmienił – wstąpił do wojska, gdzie w carskiej szkole przeszedł przyspieszony kurs oficerski. Jako podchorąży trafił do Pawłowskiego Pułku Lejbgwardii – prestiżowej jednostki, gromadzącej śmietankę rosyjskiej arystokracji. Tam pożegnał się ze Stasiem, odnalazł zaś Witkacego.

Ten etap jego życia jest osnuty tajemnicą. Osoby z otoczenia Witkacego podawały sprzeczne informacje o jego pobycie w carskiej armii. Jedne twierdziły, że artysta sypał jak z rękawa anegdotami z tamtego okresu, inne wspominały, że unikał tego tematu. Niektóre relacje sugerowały, że środowisko wyższych sfer wciągnęło go w życie pełne suto zakrapianych zabaw i erotycznych doznań. Te doświadczenia znalazły wydźwięk w jego późniejszych utworach.

W 1915 roku został wysłany na front w okolice Wilejki, gdzie awansował na dowódcę kompanii. Jego kariera wojskowa skończyła się podczas bitwy pod Stochodem. Wskutek poniesionych ran nie mógł wrócić do walki czynnej, dlatego pod koniec 1917 roku zwolniono go z armii. Wyjechał do Moskwy, gdzie trafił w sam środek rewolucji październikowej, która wywarła na nim wielkie wrażenie. Doświadczenia z tego okresu wpłynęły na jego późniejszy światopogląd – katastroficzne wizje zautomatyzowanego, pogrążonego w marazmie społeczeństwa kierowanego przez zdegenerowane jednostki pozostały w nim aż do śmierci. Tej tematyce poświęcił też dużą część swoich prac filozoficznych. Uważał (w dużym uproszczeniu), że świat powoli podporządkowuje się rządom mas, a zarazem oddala od Tajemnicy Istnienia, która dotąd objawiała się dzięki indywidualizmowi i uczestnictwu w kulturze wysokiej, a więc religii, sztuce i filozofii. „Łże-demokracja”, jak nazywał porządek konstytuujący się po rewolucji październikowej, nie promuje wielkich umysłów, lecz domaga się ich zrównania w dół. Jako jeden z pierwszych krytykował rodzącą się kulturę masową jako przeciętny twór wychodzący z rąk uśrednionych społeczności.

Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy), Autoportret

 

Witkacy

Z Rosji Witkiewicz wrócił odmieniony. Właśnie tam zarysowała się w pełni jego artystyczna sylwetka – przestał być niedojrzałym twórcą, stał się Witkacym. Ten pseudonim, połączenie drugiego imienia – Ignacy – z nazwiskiem, przyjął po to, by nie być utożsamiany z ojcem, o którego śmierci dowiedział się po powrocie z wojska.

Witkacy w Rosji nie zaniedbał swojego artystycznego rozwoju – do Polski przyjechał z walizką wypełnioną własnymi pracami. Pozwoliło mu to wstąpić do grupy formistów, a także stać się jej głównym teoretykiem. W tym czasie zaczął także tworzyć swoje teorie filozoficzne. Znalazły one ujście w książce „Nowe formy w malarstwie i wynikające stąd nieporozumienia” i wielu dramatach z tego okresu.

Po powrocie Stanisław zamieszkał z matką w Zakopanem. Kobieta założyła tam pensjonat, w którym jej syn poznał przyszłą żonę – Jadwigę Unrug. Rudowłosa, wysoka, zgrabna, musiała spodobać się artyście. Pisał o niej do Malinowskiego:

Moja narzeczona jest nie b. ładna, ale b. sympatyczna. Nie kocha mnie wcale, a nawet się jej specjalnie nie podobam. Ale mniejsza o to.

Witkacy od pewnego czasu snuł plany o stabilizacji – miał na oku dwie inne kobiety – jednak to córce Juliusza Kossaka postanowił się oświadczyć. Choć nie była to raczej szaleńcza miłość, lecz racjonalnie podjęta decyzja (jej groziło staropanieństwo, on miał już 38 lat), w kwietniu 1923 roku małżeństwo zostało zawarte.

Nie układało się ono jednak po ich myśli – częste awantury zmusiły Jadwigę do przeprowadzki z Zakopanego do Warszawy. Przez pewien czas para dzieliła życie między oba miasta, jednak potem przystali na pomysł otwartego związku. Ich małżeństwo przerodziło się w przyjaźń. Witkacy zwierzał się żonie z najdrobniejszych detali swego życia – opowiadał jej nawet o szczegółach relacji z innymi kobietami. Choć Jadwiga nie była miłością życia artysty, pozostała jedną z najbliższych mu osób. Nie mógł się bez niej obyć aż do śmierci.

Witkacy z żoną, fot. z kolekcji Stefana Okołowicza

Przeżycia metafizyczne Witkacego

W 1925 roku Witkacy zajął się portretami. Choć uważał je za sztukę niższą, użytkową, to one przyniosły mu największą popularność. Dla nich porzucił malarstwo olejne i założył firmę portretową, która przynosiła niewielkie zyski. Jego dramaty zaczęły równocześnie cieszyć się zainteresowaniem odbiorców i teatrów, jednak artysta porzucił je na rzecz powieści. Jego „Pożegnanie jesieni” z 1927, „Nienasycenie” z 1930, a także „Jedyne wyjście” z 1932 roku charakteryzuje unikalne na skalę światową połączenie literatury i teorii filozoficznych. Do swych książek artysta wprowadzał koncepcje Czystej Formy i monadyzmu biologicznego, zgłębiał w nich także tzw. Tajemnicę Istnienia. Swoje tezy zawarł także w dziele pt. „Pojęcia i twierdzenia implikowane przez pojęcie Istnienia”.

Stanisław Ignacy Witkiewicz, Hińczowe Stawy, olej, płótno, fot. Agra Art


Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy), Autoportret, 1938, Muzeum Narodowe w Warszawie


Stanisław Ignacy Witkiewicz, Pejzaż australijski, 1918, pastel, kredka, węgiel, karton, Muzeum Literatury w Warszawie

Ostatni rozdział

W 1929 roku Witkacy poznał Czesławę Oknińską-Korzeniowską. Zakochał się w niej do szaleństwa – od tej pory mogła konkurować o miano najważniejszej kobiety w jego życiu z Jadwigą Witkiewiczową. Siedemnaście lat młodsza partnerka odróżniała się od jego pozostałych miłostek. Po jej poznaniu artysta nie mógł dotrzymać słowa danego żonie – obiecywał jej, że mimo zdrad pozostanie jego jedyną miłością, nie spodziewał się jednak, że Czesława odmieni jego życie. W liście do małżonki pisał: (…) jak jej nie ma, to ja nie żyję – jakby mnie zaciskano stryczek. Tak jest i na to rady nie ma. Ale gdyby Ciebie nie było, byłbym najnieszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

Jego związek z Czesławą nie był jednak usłany różami. Kobieta nie mogła wybaczyć Witkacemu tego, że nie zostawił dla niej żony, choć ona dla niego rozstała się z mężem. Dochodziło między nimi do ciągłych kłótni, rozstań i powrotów. Mimo wszystko to właśnie Czesława spędziła z artystą ostatnie chwile jego życia.

Spełnienie katastroficznych wizji?

Witkacy w ostatnich latach życia skarżył się na choroby i kiepską kondycję psychiczną. Mimo to kiedy wybuchła II wojna, zgłosił się do wojska, by służyć w polskiej armii. Nie przyjęto go ze względu na stan zdrowia i wiek. Wtedy razem z Czesławą postanowili uciekać na Wschód. Gdy przybyli na Polesie, dowiedzieli się o wejściu Rosjan do Polski. Spełniły się najgorsze wizje artysty – rewolucyjna masa zaczynała wkraczać do jego świata. Uczulony na przeciętność i niemogący znieść myśli o nadchodzącej dyktaturze sowieckiej podjął tragiczną decyzję.

Pod rozłożystym dębem w kresowej wsi Jeziory wręczył swojej ukochanej – Czesławie Oknińskiej-Korzeniowskiej – roztwór luminalu, a sam zażył tabletki z efedryną, przyspieszające krążenie krwi. By zmniejszyć ryzyko odratowania, podciął sobie żyły. Po kilku godzinach zaczęli ich szukać właściciele domu, w którym gościli w czasie podróży na Wschód. Kobietę odratowano – żyła jeszcze do roku 1975. Witkacemu udało się zrealizować swój plan. Do dziś nie wiadomo, gdzie znajduje się jego grób.

Witkacy, fot. Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem


Witkacy, fot. Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem

Bibliografia:
J. Błoński, Witkacy na zawsze, Kraków 2003.
J. Degler, Witkacego portret wielokrotny, Warszawa 2009.
Stanisław Ignacy Witkiewicz. Człowiek i twórca, pod red. T. Kotarbińskiego i J. E. Płomieńskiego, Warszawa 1957.
A. Micińska, Istnienie poszczególne: Stanisław Ignacy Witkiewicz, Wrocław 2003.
Stanisław Ignacy Witkiewicz – twórczość przeciw konieczności, „Kulturologia polska XX wieku”, http://www.kulturologia.uw.edu.pl/page.php?page=esej&haslo=witkiewicz [dostęp: 02.03.2017].

1 Komentarz

  1. sylka pisze:

    Świetny tekst, z resztą jak zawsze. uwielbiam czytać te Wasze biografie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *